Turnieje WTA Tour
W WARSZAWIE turnieje tenisowe rangi WTA Tour rozgrywane były od 1995 do 2010 roku. Najpierw, do sezonu 2000, pod odsponsorską nazwą Warsaw Cup by Heros (austriacko-polskie towarzystwo ubezpieczeniowo-reasekuracyjne), następnie jako J&S Cup (polsko-rosyjskie konsorcjum paliwowe) do 2007, a na koniec (2009–2010, z udziałem Miasta Warszawy) – Warsaw Open i Polsat Warsaw Open. W 2008 roku odbyła się impreza pokazowa Suzuki Warsaw Masters. W tym czasie na kortach Warszawianki, a w końcówce okresu – Legii, błyszczały praktycznie wszystkie (z wyjątkiem Sereny Williams) gwiazdy kobiecego tenisa: Kim Clijsters, Lindsay Davenport, Jelena Demientiewa, Justine Henin, Martina Hingis, Ana Ivanović, Anna Kurnikowa, Swietłana Kuzniecowa, Conchita Martinez, Amelie Mauresmo, Anastazja Myskina, Martina Navratilova, Nadia Pietrowa, Maria Szarapowa, Venus Williams, Wiera Zwonariowa… Turniej miał też swoje mniej znane multi-zwyciężczynie: w początkach – Barbarę Paulus i Henriettę Nagyovą, a pod koniec – Alexandrę Dulgheru.
To właśnie na kortach Warszawianki zaczęły się kariery dwóch najlepszych polskich tenisistek z okresu „po Jędrzejowskiej – przed Świątek”. Dwie krakowianki, juniorskie mistrzynie wielkoszlemowe, Magdalena Grzybowska i Agnieszka Radwańska, w odstępie dekady (1995 i 2006) sprawiły tu identyczne niespodzianki. Mając po 17 lat i występując dzięki „dzikim kartom” wygrały po kilka meczów ze znacznie wyżej notowanymi rywalkami. „Grzybcia”, po wyeliminowaniu w II rundzie rozstawionej wtedy z nr 1 Niemki Sabine Hack, doszła aż do półfinału. „Isia” zatrzymana została rundę wcześniej, ale przedtem pokonała m.in. mistrzynię Roland Garros, Rosjankę Anastazję Myskinę. Grzybowska powtórzyła półfinał w Warszawie w 1998 roku, już w szczycie kariery, gdy była 30. rakietą świata.
W wydzierżawieniu licencji na te turnieje, organizowane w tej randze po raz pierwszy w naszym kraju, główną rolę odegrał Ryszard Fijałkowski – dyplomata i prezes PZT, który został dyrektorem imprezy i pełnił w Warszawie tę funkcję aż do 2004 roku. Były ambasador PRL w Indiach i Francji miał dobre kontakty także w tenisowych międzynarodowych kręgach menedżerskich. Zatem również z jego usług skorzystał Ryszard Krauze (w latach 90. jeden z najbogatszych Polaków na liście tygodnika „Wprost”), gdy ze względów biznesowo-wizerunkowych postanowił podnieść rangę „swojego” turnieju challengerowego kobiet, organizowanego w SOPOCIE od 1992 roku. Prokom Open awansował do WTA Tour w sezonie 1998, a współpatronem została Telekomunikacja Polska S.A., która przy tej okazji promowała swoją sieć telefonii komórkowej (Idea/Orange). Również nad Bałtyk przyjeżdżała szeroka światowa czołówka – prócz wielu z tych, które gościliśmy także w Warszawie – były to m.in. Jelena Dokić, Anke Huber, Flavia Pennetta, Dinara Safina, Patty Schnyder czy Arantxa Sanchez Vicario.
Polkom w Sopocie szło generalnie gorzej niż w stolicy. Jedynie w ostatniej edycji imprezy, w sezonie 2004, mieliśmy tu Klaudię Jans i Alicję Rosolską w finale debla oraz Martę Domachowską w półfinale singla. Rozgrywany równolegle na tych samych kortach (od 2001 roku) turniej ATP Tour wygrał wtedy… Rafael Nadal, ale o tym piszemy już obok – przy okazji opowieści o polskich męskich zawodowych turniejach tenisowych najwyższej rangi.
Sukcesy Agnieszki Radwańskiej sprawiły, że udało się reaktywować turniej WTA Tour w Polsce już niespełna trzy lata po ostatniej edycji imprezy warszawskiej. Sponsorem tytularnym halowych rozgrywek w KATOWICACH została ta sama firma, co wielkoszlemowego Roland Garros  francuski międzynarodowy bank BNP Paribas. Na Śląsk przyjeżdżały i sporo wygrywały przede wszystkim dobre tenisistki zza naszej południowej granicy: Petra Kvitová, Klára Koukalová-Zakopalová, Anna Schmiedlová, Dominika Cibulková czy Magdaléna Rybáriková. A najbardziej pechowa była Camila Giorgi  Włoszka trzy razy z rzędu doszła do finałów, ale wszystkie przegrała. Z naszych reprezentantek jedyny znaczący wynik uzyskała A. Radwańska, awansując do półfinału drugiej edycji turnieju.